Kibera

Czyli mój dzień biedy i luksusu.

Zacznę od początku, bo to był dłuuugi dzień. W Nairobi umówiona byłam na 9:30. Co oznaczało, że musiałam bardzo wcześnie wstać. Jak zwykle się nie wyrobiłam, więc w biegu do matatu. Szybka rachuba, to zajmie za dużo czasu. Dobra jadę motocyklem. I muszę przyznać zapałałam miłością do tego środka komunikacji. Jest odrobinę droższy, ale o wiele szybszy. No i odkąd budują drogę z Githurai do Progressive, jazda matatu to katorga. Pan okazał się bardzo miły i (jak każdy ostatnio) chciał mój numer telefonu. W ramach wtrącenia muszę przyznać, że tylu zaproszeń na kawę, lunch i inne takie nie miałam nigdy w życiu! Nawet mam jednego stalkera… Podoba mi się tu, nie wracam do Polski 😛 No ale dobrze, wzięłam numer od sympatycznego pana na motorze i umówiłam się, że jak będę potrzebowała podwózki to dzwonię on się pojawia i kasuje mnie tylko 50 kshs (dla porównania matatu 40 kshs). Czekając, aż mój nowy kolega wyda mi resztę, poczułam, że coś spadło na moje stopy. Patrzę, a tu wąż. Bardzo śmieszny żarcik! Na szczęście nie piszczałam tak jak wtedy kiedy otworzyłam walizkę a w środku była mysz ;P Żartowniś był bardzo rozczarowany, że się nie przestarszyłam… Koniec, końców zdążyłam na umówiona godzinę. Szkoda tylko, że kolega Rebecci i Oliviera (wolontariusze z Chin) bardzo wczuł się w afrykańskie wyczucie czasu. Spóźnił się tylko 45 min. Po dwóch przesiadkach i jakiś 40 min – dotarliśmy.

Kibera – to dzielnica slumsów w Nairobi, w Kenii. To największa dzielnica biedy w Afryce Wschodniej i drugie pod względem wielkości slumsy miejskie na kontynencie.

Dzielnica znajduje się ok. 7 km na południowy wschód od centrum Nairobi a jej szacowana powierzchnia to 2 km². Kibera ma ponad 800 tys. mieszkańców w tym prawie połowę poniżej 15. roku życia. Szacuje się, że 20% ludności Kibery jest zakażona wirusem HIV. Domy w dzielnicy mają ok. 9 m² ze średnią 5 mieszkańców na budynek. W Kiberze panują bardzo złe warunki sanitarne. Kibera jest podzielona na 13 wiosek. [źródło: wikipedia]

Z bardzo bogatej dzielnicy wjeżdża się do najbiedniejszej. Oba te światy odgradza mur. Nie powiem trochę się bałam. Przed przyjazdem nasłuchałam się o dużej przestępczości, ludziach chodzących z bronią i tym jak bardzo niebezpiecznie jest tam po południu, kiedy większość mieszkańców wraca z miasta do dzielnicy. Na początku odwiedziliśmy szkołę, w której pracuje chłopak, który nas tam zabrał. Szkoła jest dwupoziomowa, zbudowana z drewna. W środku jest tak mało miejsca, że ciężko się było obrócić. Będąc na drugim piętrze zastanawiałam się, jakim cudem ta budowla stoi. Mało przestrzeni, ale strasznie dużo dzieci, a to i tak nie wszystkie, cześć już nie chodzi do szkoły, w związku ze zbliżającymi się wakacjami. Po wizycie w szkole wybraliśmy się na spacer po okolicy. Nie wiem jak ludzie tu żyją. Małe domki, zazwyczaj jednoizbowe, zbudowane z patyków i posklejane błotem, przykryte blachą. Wąskie uliczki, jakiś metr szerokości. Śmieci piętrzą się wszędzie. Dużo bezdomnych psów i kotów. I dzieci, dużo dzieci, bawiących się między tym wszystkim. Nic się nie stało, nikt nas nawet nie zaczepiał. Ludzie tacy jak wszędzie. Witają się, pytają co słychać. Dla nich to normalne życie. Widok tego miejsca zapamiętam na zawsze. Z jednej strony jest to straszne i będąc tam dziękowałam Bogu, że urodziłam się w Polsce. Z drugiej strony uświadomiłam sobie jak wiele jest do zrobienia i że trzeba działać, bo takie miejsca powinny zniknąć z mapy świata.

Po tej wizycie pojechaliśmy na lunch. W dzielnicy sąsiadującej z Kiberą jest centrum handlowe, a w nim restauracja z chinśkim jedzeniem. Tak właśnie, moi chińscy koledzy zabrali mnie na ucztę po chińsku! Uczta to dobre słowo. Oni zamawiali, bo ja nie miałam pojecia co jest dobre. Każdy wziął sobie ryż lub makaron, a wspólnie zamówiliśmy michę mięsa, pomidory z jajkiem i szpinak. Pyszności.

W ten sposób w ciągu jednego dnia zobaczyłam największe slumsy Afryki Wschodniej i jedną z najbogatszych dzielnic.

W godzinę po moim  powrocie rozpętała się burza. Takiej ulewy to jeszcze tutaj nie widziałam! Padało przez 3 godziny, bałam się, że woda zaleje mój pokój. O 17 nastąpiła przerwa w dostawie prądu. Ponad 48h nie miałam prądu (z 2h przerwą).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s