Nakuru Lake National Park

W niedzielę razem z Paulinami z Polski postanowiłam się wybrać do Parku Narodowego Jeziora Nakuru.

Każdy dzień, który zaczynam do przejażdżki motocyklem jest ciekawy! Szybka jazda do Githurai za jedyne 50 KES, potem do Nairobi na miejsca zbiórki, czyli pod Hiltonem! Dziewczyny się chwilę spóźniły i jak tylko mnie zobaczyły zapytały czy możemy iść na kawę. Tutaj dobrej kawy się nie odmawia, więc rozkoszowałam się podwójnym Latte w bardzo sympatycznej kawiarni. Spacerkiem ruszyłyśmy w poszukiwaniu matatu do Nakuru. Hmm, o tu jakiś jest i za 350 KES, to taniej niż Josephat nam mówił, dobra jedziemy! No ale spokojnie, matatu nie ruszy dopóki nie będzie pełny, więc jeszcze chwilę poczekałyśmy. W końcu się udało, 10:35 wyruszyliśmy z Nairobi. Tylko 3 godziny drogi i jesteśmy w Nakuru. Pora na lunch i chwilę odpoczynku w chińskiej restauracji. Ale co teraz? Jak się dostać do parku? Jak zwykle miejscowi nie zawiedli. Tuk tuk zawiózł nas pod samą bramę parku.

A tutaj niespodzianki, okazuje się, że w tym momencie nie mają samochodów do przejażdżki po parku. No i oczywiście zniżka studencka obowiązuje tylko grupy… Na szczęście miejscowi znowu przyszli nam z pomocą i udało nam się załatwić taksówkę. Takie rzeczy, taksówką zwiedzałyśmy Park Narodowy! Oczywiście zapłaciłyśmy za całą tą wyprawę słono, bo wstęp dla obcokrajowców 80 $, musiałyśmy zapłacić za taksówkarza, samochód i całą przejażdżkę. No nic, przyjechałyśmy zobaczyć flamingi i nosorożce, to je zobaczymy!

Zaczęło się od stada bawołów, w przeciwieństwie do Masai Mara, tutaj było ich bardzo dużo. Po około pół godzinie udało nam się dostrzec dwa nosorożce powoli zbliżające się do wodopoju. Niestety jeden stwierdził, że nie ma ochoty na zdjęcia i powędrował w przeciwną stronę, ale drugi był bardziej towarzyski i podszedł w miarę blisko! Specjalnie dla Pana Jasia, przekazuję, że życzenie spełnione! ;P Po następnych kilkunastu minutach zobaczyłyśmy flamingi! Piękne, różowe, ale tłumów nie było. Ciociu zdjęcia ze specjalna dedykacja dla Ciebie! Trochę się rozczarowałam, bo spodziewałam się dużej liczby tych ptaków, ale niestety akurat trafiłyśmy na okres, gdzie ptaki sobie gdzieś odfrunęły. Kilkanaście było, zdrowych, stojących na jednej nodze (Basiu pamiętasz mądrości życiowe z Wrocławia?) i pięknie pozujących do zdjęć, choć z oddali. Nie udało nam się złapać flaminga w locie, ale uwierzcie na słowo, wspaniały widok! Następny punkt wycieczki, taras widokowy, a na nim pełno małp. Chodzą między ludźmi i wcale się nie boją. Jedna nawet weszła jakiejś grupie turystów do vana i ukradła jedzenie. Po całej sesji zdjęciowej ruszyliśmy dalej. Prawie udało nam się zobaczyć lamparta, prawie, bo też nie miał ochoty na zdjęcia i się schował w buszu. Cały park wygląda inaczej niż safari, klimat bardziej jak w dżungli. Nie było aż tak dużo zwierząt, ale widoki przyjemne dla oka.

Po 18 opuściliśmy teren parku i nasz taksi drajwer odwiózł nas na matatu. Było juz ciemno jak ruszyłyśmy w podróż powrotną do Nairobi. Kierowca matatu nie należał do najrozsądniejszych, ale na szczęście dowiózł nas cało i szybko do Nairobi. Po drodze mogłam obserwować gwiazdy i piękny widok na Dolinę Ryftową nocą. W Nairobi byłyśmy o 21:30. Na szczęście Pauliny mają znajomości i zostałam odwieziona pod same drzwi, bardzo wygodnym subaru w towarzystwie sympatycznych kolegów 😀 Martwiłam się, że zamkną mi bramę, ale udało mi się trafić na moment, w którym ktoś wychodził do sklepu. I tak po całym długim i męczącym dniu o 22:30 dotarłam do swojego pokoju.

Reklamy

4 thoughts on “Nakuru Lake National Park

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s