T.I.A. cz.3

Jedzenie!

Temat nie będzie długi. Cóż tu dużo mówić, za jedzeniem nie będę tęskniła. No może za chapati i owocami. Tak więc co jadłam, przez ostatnie 2 miesiące.

Śniadanie – najważniejszy posiłek w ciągu dnia!. Herbata po kenijsku, czyli herbata z mlekiem, a właściwie mleko z herbatą. W kolorze jest prawie białe, nie za bardzo czuć smak herbaty, ale kiedy ją posłodziłam udało mi się wydobyć głębię bezsmaku! W spadku po Em dostałam kawę i teraz pijam kawę parzona w tej herbacie, to jest dopiero połączenie 😀 Do tego mandazi, czyli coś na kształt naszych pączków, tylko  mniej słodkie. Mogą być okrągłe, kwadratowe i trójkątne, raczej płaskie. Jeżeli nie było to mandazi, to dostawałam zwykły chleb tostowy posmarowany masłem, albo dżemem (pomarańczowy niestety nie podbił mojego podniebienia). Ostatnio w repertuarze mam również ciastka, bardzo sycące. Dostaję 4, zjadam jedno.

Obiad i kolacja. Baza to ziemniaki, ryż, makaron, ugali lub chapati. I to by było na tyle… W galerii macie wszystkie moje potrawy i zapewniam was nie ma tego tak dużo. Z inności to pisałam już na początku o ugali. Trochę się do tego przekonałam, jeden kawałek jest ok i nawet to zielone coś mogę spróbować ;P Ziemniaki z bananami, bez szału… Bardzo zapychające i jak dla mnie zdecydowanie za suche. Absolutną miłością zapałałam do chapati! Najlepsze jest to, że są to okrągłe cienkie placuszki, które pochodzą z Indii… Bardzo dobre, szczególnie z fasolą. Ja często kupowałam jedno i jadłam bez niczego! Serwowane są na ciepło, zimne ciągle są dobre w smaku, ale robią się bardzo twarde. Z mięsa postanowiłam zrezygnować, z przyczyn opisanych w części o zwierzętach. No to teraz co było dodatkiem do bazy. Czasami niestety była to kombinacja w stylu ryż + ziemniaki, ale generalnie najbardziej popularne są fasola lub kapusta. Często dostawałam jajko na twardo lub smażone w głębokim tłuszczu. W ogóle wszystko tutaj jest smażone w głębokim tłuszczu. Bardzo rzadko, ale jednak dostawałam świeże pomidory z cebulką, najczęściej zdarzało się to przy okazji frytek.

Inne. W ramach dodatku do powyższych dań od czasu do czasu dostawałam owoce. Najczęściej banany, potem pomarańcze i ananasy. Owoce są pycha! Szczególnie ananasy, niebo w gębie!!! Sama kilka razy kupiłam sobie jakieś ciekawe owoce, których nazw nie znam 😛 Były okey, ale nie da się tego porównać z ananasem. Nowe napoje, jakie miałam okazję spróbować. Otóż fanta ananasowa, nie będe się rozpisywała, kupiłam tylko raz. Krest napój o smaku limonki, bardzo orzeźwiający! Stoney bezalkoholowe piwo o smaku imbirowym. Piwem zdecydowanie bym tego nie nazwała, ale jako oranżada sprawdza się doskonale, a ponieważ uwielbiam imbir, to pysznie było 😛 Wino o smaku pomarańczowym! Najlepsze jest to, że już je kupując wiedziałam, że będzie tragiczne, ale jak to ja, co tam muszę spróbować. Porównałabym to do naszego taniego wina, tak samo nie miało smaku, a już na pewno nie pomarańczy, było słodkie i blee. Wypiłam, w końcu alkoholu nie marnuję 😀 I ostatnia rzecz, czyli trzcina cukrowa! Jak można było się spodziewać baaaardzo słodka, ale fajnie się ją ciumkało.

Reklamy

2 thoughts on “T.I.A. cz.3

  1. Jedzenie wygląda przede wszystkim na pożywne. Ale taką funkcję ma spełniać. Chociaż zastanawiam się, patrząc na to menu, jak potężne awitaminozy tam panują.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s